Nie zawsze jest różowo

To nie jet tak, że zawsze silni, wsparci wzajemną miłością stawiamy czoło chorobie i przeciwnościom losu. Nie jesteśmy bohaterami, nie jesteśmy nawet w żaden sposób wyjątkowi. Jak wszystkich – nas również dopadają chwile zwątpienia, buntu, czy zwykłe lenistwo. Emi jak większość dzieci ma swoje humory, fochy. Buntuje się, gdy zamiast pozwolić jej na zabawę, gonię ją do ćwiczeń, wysiłku. Czasami bardzo złościmy się na siebie, gdyż ja koniecznie chcę by ONA była idealna, taka jak sobie wymarzyłam. Dla niej w takich chwilach zapewne nie jestem ideałem matki. Bywamy sobą rozczarowani, ale tylko na chwilę. Zaraz potem przychodzi refleksja, że nie warto tracić cennych chwil na przepychanki. Nasze życie to sztuka kompromisu. Jak pomiędzy obowiązkami szkolnymi i rehabilitacją znaleźć czas na zabawę i kontakty z rówieśnikami? A gdzie jesteśmy MY – rodzina, nasze wspólne, magiczne chwile? Czasem sama się dziwię, że jeszcze nie zwariowaliśmy. Czasem trzeba odpuścić. Nie jesteśmy superbohaterami, chcemy być zwyczajni.